Historia
Dyrygent
Oferta + kontakt
Multimedia
Aktualności
Galeria
Dla chóru
Członkowie chóru
Linki                                                    

AKTUALNOŚCI

 

Festiwal w Rzeszowie

             W piątek, 21 maja 2010r., w napięciu, przed zbliżającą się do Wrocławia, falą powodziową na Odrze, wyruszyliśmy w kolejną podróż. Tym razem udaliśmy się na południowy - wschód Polski, a dokładnie do Rzeszowa, by wziąć udział w XIV Międzynarodowym Festiwalu Pieśni Religijnej „CANTATE DEO”. Festiwal był organizowany przez Polski Związek Chórów i Orkiestr – oddział w Rzeszowie, Diecezję Rzeszowską oraz Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie pod patronatem: Biskupa Rzeszowskiego, Wojewody Podkarpackiego, Marszałka Województwa Podkarpackiego oraz Prezydenta Miasta Rzeszowa. Przez dwa dni, 21.05. i 22.05, w kościele Św. Judy Tadeusza w Rzeszowie, odbywały się przesłuchania 28 chórów.

My, przygotowane utwory, prezentowaliśmy w sobotę, 22.05.10r. Jak zwykle, przed występem, każdy trochę się denerwował, jednak gdy wyszliśmy przed jury, zapomnieliśmy o stresie i skupiliśmy się, na jak najlepszym zaprezentowaniu utworów, których, w pocie czoła, uczyliśmy się od kilku miesięcy. Tym razem szanowne grono jury, pod przewodnictwem Pani dr Anny Tarnowskiej, przyznało naszemu chórowi III miejsce, w kategorii chórów parafialnych, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Oczywiście nie spoczęliśmy na laurach, tylko wyciągnęliśmy wnioski tak, by w niedalekiej przyszłości, z kolejnego festiwalu wrócić z I miejscem!

            Wieczorem, był czas na zabawę. Na świeżym powietrzu, pod zadaszeniem, zjedliśmy pyszną obiadokolację, a następnie Prezes Polskiego Związku Chórów i Orkiestr- Oddział Wrocław Pani Grażyna Rogala – Szczerek, która cały czas towarzyszyła nam w podróży, oficjalnie wręczyła teczki nowym chórzystom : Eli Grzegorskiej (sopran) , Eli Symie (alt), Jackowi (tenor) i Januszowi (tenor). Śpiewaliśmy także Plurimos Annos oraz składaliśmy życzenia Waldkowi i Marioli z okazji urodzin. Dzięki Pani Grażynie, nauczyliśmy się pokazywanej wersji piosenki Szła dzieweczka do laseczka, która zrobiła dużą furorę.

Hitem wieczoru była piosenka, wykonana przez naszego Prezesa – Wojtka i naszego tenorka – Waldka, oddająca z humorem, to co się dzieje na naszych próbach oraz to co mówi do nas, i w jaki sposób,  nasz dyrygent – Marek Pisarski.  Panowie, nie dość, że ułożyli świetny tekst to jeszcze w taki sposób zaśpiewali tę piosenkę, że wszyscy płakali ze śmiechu – hahaha... to wszystko dla  rozruszania przepony :-)  Później były kiełbaski z grilla, tańce oraz śpiewy przy dźwiękach muzyki, prawie do rana.

            Niektórym osobom późne pójście spać nie przeszkodziło w tym, by już o godzinie 8.00 stawić się na sali gimnastycznej, znajdującej się przy hotelu, i zagrać mecz w siatkówkę. ( Pełen szacunek dla tych osób!) Po godz. 9.00 byliśmy już na śniadaniu, a około 11.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Wrocławia. Przejeżdżając przez Rzeszów, zatrzymaliśmy się na chwilę przy Klubie Garnizonowym, by podziękować jego kierownikowi ppłk Kazimierzowi Gałce, za to, że mogliśmy przyjechać do Rzeszowa i wziąć udział w Festiwalu oraz wręczyliśmy pamiątkowe zdjęcie naszego chóru, a także kilka souvenirów prosto z Wrocławia.- Jeszcze raz serdecznie Panu dziękujemy! Dalsza droga minęła spokojnie, część osób spała, a część, tak jak w drodze do Rzeszowa, grała w karty i śpiewała biesiadne piosenki.

            Choć wyjazd ten przeszedł już do historii, na pewno długo będziemy go mieć w pamięci. Wzbogaciliśmy się o kolejne doświadczenia, a także bardzo się ze sobą zintegrowaliśmy – bo czyż nie o to w tym wszystkim chodzi?

Dziękujmy sobie nawzajem, za to że jesteśmy i, że należymy do tej wspaniałej rodziny, jaką jest chór „Canta Nobiscum”

 

 


POŻEGNANIE FRANCISZKA TOMERY  – 14.03.2010

 

    Uroczystym koncertem, który w ramach cyklu VERBUM CUM MUSICA odbył się w dniu 14. marca 2010 r. o godz.17.00 w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu swoją „przygodę” z chórem zakończył nasz wieloletni tenor FRANCISZEK TOMERA. Stanowił on nietuzinkową osobowość, która w znacznym stopniu przyczyniła się do stworzenia wizerunku naszego zespołu. Pozostanie w naszej pamięci jako obdarzony niezwykłą energią, pasją i miłością człowiek, dla którego muzyka i śpiew stanowiły doskonałe narzędzie w tworzeniu jedności z drugim człowiekiem oraz pokonywaniu wszelkich życiowych problemów. Żegnamy Pana Franciszka z żalem, mając świadomość utraty nie tylko wspaniałego tenora, ale przede wszystkim obdarzonego wielkim sercem człowieka, kolegi, przyjaciela. Poniżej kilka słów, które dedykujemy naszemu Franiowi na pożegnanie:

 Szanowny Panie Franciszku, drogi Przyjacielu Franiu!

Życie pisze różne, nieprzewidywalne scenariusze. Nie zawsze jesteśmy na nie przygotowani, nie zawsze potrafimy stanąć otwarcie przed nimi twarzą w twarz. Takim scenariuszem, nieprzewidzianym i zaskakującym zdarzeniem jest Twoja decyzja o zakończeniu kariery w chórze Canta Nobiscum. Trudno znaleźć słowa, które będą stosowne podczas naszego ostatniego spotkania. Trudno wytłumaczyć sobie stratę, jaką niewątpliwie będzie brak Twojego głosu podczas naszych prób, występów, festiwali. Musisz zdać sobie sprawę z tego, że to nie tylko nietuzinkowy głos Tenora stanowił credo Twojego istnienia w naszym zespole. Szarmancka osobowość, godne prawdziwego artysty postrzeganie i traktowanie otaczających Cię osób, czy wreszcie rozlewająca się dokoła radość i umiejętność posługiwania się śpiewem - narzędziem miłości i jednoczenia napotkanych ludzi  -sprawiły, że stałeś się niepowtarzalną osobowością tego chóru i mimochodem współtwórcą jego osobliwego charakteru. Mówiąc o jedności zespołu oraz sile, która stała się motorem napędowym jego istnienia, nie sposób zauważyć, że prawdziwie przyjacielska, czy wręcz rodzinna atmosfera w nim panująca powodowała, że byliśmy w stanie zmierzyć się z nawet najtrudniejszymi zadaniami. Zawsze potrafiliśmy wyjść z nich obronną ręką, nie umniejszając dobremu imieniu chóru oraz jego dotychczasowym dokonaniom. Ale to właśnie między innymi dzięki Tobie, temu, który potrafił zjednoczyć mnogość pokoleń, ludzi pamiętających wojnę, trudne czasy komunizmu, stan wojenny i już prawie 20 lat rodzącej się w bólach demokracji z młodzieżą wychowaną w dobie internetu, komputerów, szalonej rockowej muzyki, wszyscy mogliśmy znaleźć odniesienie do trudnych życiowych losów, walki o codzienny byt w Twojej mozolnej pracy zawodowej czy wreszcie w odnajdowaniu radości w wielbionej przez Ciebie muzyce ludowej - góralskiej, poważnej - operowej. Dziękujemy Tobie Franciszku za to, że byłeś. Dziękujemy, że dałeś nam cząstkę samego siebie. Pozostaniesz między nami na zawsze, a legenda Franciszka Tomery będzie żywą przy każdej okazji naszych uroczystości, spotkań czy choćby przelotnych wspominek o starym, dobrym Canta Nobiscum. Nade wszystko życzymy Tobie oraz Twoim najbliższym zdrowia, pomyślności oraz abyś swoją potężną energię życia przekazywał dalej tym, których spotkasz na swojej drodze życia.

Z poważaniem:

Dyrygent: Marek Pisarski,

Prezes: Wojciech Stępień,

Prezesi honorowi: Zygmunt Skrok i Ryszard Kłosiński oraz CHÓRZYŚCI.


 

VERBUM CUM MUSICA  – 14.03.2010

    14. marca 2010 r. o godz.17.00 w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu odbyło się kolejne spotkanie z cyklu VERBUM CUM MUSICA. Na zaproszenie organizatora, którym był Diecezjalny Moderator Duszpasterstwa Biblijnego i Fundacja Studium Culturae Ecclesiae, prelekcję wygłosił Ks. Dr Leopold Rzodkiewicz – Rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Legnicy. Temat prelekcji, to „Biblia u Ojców Kościoła na przykładzie Klemensa Aleksandryjskiego”.

Ks. Leopold Rzodkiewicz:
Biblia zajmowała centralne miejsce w życiu i myśli Ojców starożytnego Kościoła. Pismo Święte stanowiło przedmiot przepowiadania, modlitwy, studiów i dyskusji teologicznej. W nim szukano norm życia i zasad wiary. To Biblia pozwalała rozwiązać kwestie wychowania wiernych, budowania wspólnot chrześcijańskich, rozumienia i pogłębiania doktryny zbawczej wobec „prawdy” głoszonej przez wiele sekt.

Fundamentalnym zadaniem starożytnej teologii chrześcijańskiej była interpretacja Pisma Świętego. Ojcowie Kościoła zostali nazwani „divinorum liberum tractatores”, czyli „komentatorami i interpretatorami Pism” (św. Augustyn). Uznano ich za „doctor es” prawdy w Kościele dzięki ich biegłości w interpretacji słowa Bożego. Ich opatrznościowe zadanie polegało nie tylko na obronie chrześcijaństwa, ale także na przemyśleniu go w kontekście kultury grecko-rzymskiej.

Jeden z nich – Grzegorz Wielki w jednym ze swoich listów pisze:
„Czymże jest Pismo Święte, jak nie pewnego rodzaju listem Boga Wszechmogącego do Jego stworzenia? […] Władca nieba, Pan ludzi i aniołów, przysłał ci dla Twego życia swe listy, a jednak Chwalebny Synu, zaniedbujesz gorliwego czytania tychże listów. Czytaj pilnie, proszę i codziennie rozważaj słowa Stwórcy swego; ucz się serca Boga w słowach Boga, abyś goręcej wzdychał do rzeczy wiecznych, aby umysł wasz rozpalał się większym pragnieniem niebieskich radości”.

            W części muzycznej wystąpił nasz chór. Wykonaliśmy utwory nawiązujące do panującego w tym czasie w Kościele okresu zadumy i rozważania Męki Pańskiej, min. Miserere mei Domine Orlando di Lasso, Elli Elli G. Deak-Bardosa i Śmierć Jezusa J.Gawlasa.

            Koncert ten był szczególnym dla naszego tenora Franciszka Tomery, który po wielu latach bardzo wytrwałej pracy z zespołem występował po raz ostatni w jego szeregach. Jeszcze raz, Panie Franciszku, dziękujemy Tobie za wszystkie, wspólnie spędzone chwile!


 

ODEJŚCIE z CHÓRU FRANCISZKA TOMERY  – 9.03.2010

 

            Dzisiaj pożegnał się z nami wieloletni chórzysta Pan Franciszek Tomera. Uznał, że w wieku 70 lat czas zakończyć czynną działalność w naszym zespole. Chór otrzymał od Niego specjalne podziękowanie.

 

 

    Prezes chóru w imieniu całego zespołu serdecznie podziękował Panu Franciszkowi za wieloletnią współpracę i zaprosił do grona fanów naszego chóru.

 

 

 

 


 

Koncert kolęd w PARAFII  – 31.01.2010

 

            Kolejna zimowa niedziela, 31.01.2010r. zakończyła się koncertem kolęd. Tym razem swój występ mieliśmy w rodzimej parafii p.w. św. Michała Archanioła we Wrocławiu. Po mszy świętej, około godziny 18.00, daliśmy prawie 50- minutowy koncert. Był on rezultatem naszych umiejętności i ciężkiej pracy, którą włożyliśmy w opracowanie kolęd i pastorałek. Przygotowywaliśmy się pilnie, choć czasami sił i cierpliwości zaczynało brakować.       

        Ponieważ nie było naszego prezesa – Wojtka, dyrygent powiedział kilka słów wstępu, po czym dał znak i rozpoczęliśmy śpiewanie. Każdy nasz utwór nagradzany był gromkimi brawami, mimo że większą część publiczności odstraszył ogromny mróz, i nie było jej zbyt wiele. Oczywiście wszystkim, który byli – serdecznie dziękujemy !

        Każdemu podobały się występy solowe, których w tym roku było więcej niż zwykle. Dodały one uroku śpiewanym kolędom.

Warto w tym miejscu wymienić naszych solistów:

    Marek Pisarski – dyrygent,

    Iza Pisarska – sopran,

    Basia Sulikowska – sopran,

    Magda Kotlarska – sopran,

    Mariusz Mikos – bas,

    Janusz Luboiński – tenor.

Po koncercie, Ks. Proboszcz zaprosił nas do przykościelnej salki na ciepłą herbatę i smaczne jedzonko. Kiełbaski i kaszaneczka – postawiły nas na nogi!

Księże Proboszczu dziękujemy za gościnę.

 Jak każdy koncert, także i ten był dla nas wyzwaniem, ale jakże wielka satysfakcja ogarnia każdego, widząc naprzeciw siebie uśmiechnięte twarze i słysząc niekończące się brawa.   Aż chce się śpiewać.


Koncert kolęd w OŁAWIE  – 24.01.2010

Mroźna niedziela 24. Stycznia 2010 roku. Tego dnia w Oławie, w obecności kilku zespołów chóralnych, odbyło się uroczyste spotkanie – koncert kolęd i pastorałek, którego organizatorem był Dolnośląski Oddział Polskiego Związku Chórów i Orkiestr Oddział we Wrocławiu, a gospodarzem – proboszcz Parafii pw. Miłosierdzia Bożego na Nowym Osiedlu w Oławie ks. Stanisław BIJAK . Swój skrócony, ale najbogatszy repertuar zaprezentowały: chór Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Oławy, chór Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu z Oleśnicy, chór Mieszany Basilica Cantans z Wrocławia, nasz zespół, a także Oławska Orkiestra Dęta pod dyrekcją pana Tadeusza Mroczka – wiceprezesa wrocławskiego Oddziału PZChiO. Po uroczystej mszy oraz koncercie, wszyscy uczestnicy zaproszeni zostali przez księdza – gospodarza na wspaniałą grochówkę. Nie jest łatwo organizować koncerty w tak drastycznych warunkach pogodowych, kiedy temperatura sięga 15 stopni poniżej zera. Okazało się jednak, że wspólny cel, spotkanie wielu znajomych oraz chęć organizacji podobnych spotkań w przyszłości rozgrzało panującą atmosferę pomimo, iż nie brakowało głosów, aby następne kolędy pośpiewać w lipcu! J

Więcej zdjęć znajduje się w galerii.


Koncert kolęd w Złotoryi – 17.01.2010

           

            Kolejny wyjazd chóru tym razem zaprowadził nas do Złotoryi. To piękne, położone nad Kaczawą i słynące z wydobycia złota dolnośląskie miasteczko,  mimo mrozu, powitało nas ciepłem i serdecznością. Czas był bardzo ograniczony, a harmonogram dnia rozpisany co do minuty. Pan Zbyszek Wróblewski – Prezes Nauczycielskiego Chóru „Bacalarus” – jako gospodarz spotkania, otoczył nas swoją opieką. Po krótkim posiłku oraz wspólnej próbie w Ośrodku Kultury i Rekreacji udaliśmy się do kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Tam dla mieszkańców Złotoryi zaśpiewaliśmy koncert kolęd i pastorałek. Występy indywidualne chórów okraszone zostały wspólnym wykonaniem „Wśród nocnej ciszy” pod kierownictwem Marka Pisarskiego oraz „Jasnej Panny” pod batutą Jarosława Lewkowa – dyrygenta „Bacalarusa”. Na zakończenie uroczystości zaskoczeni zostaliśmy wystąpieniem burmistrza miasta Złotoryi – pana Ireneusza Żurawskiego, który podziękował artystom za występ a licznie przybyłym mieszkańcom za przybycie. Podkreślając wagę tradycji corocznie odbywających się koncertów kolęd, wręczył organizatorom pamiątkowe dyplomy oraz piękne bukiety kwiatów, które uroczyście odebrały przedstawicielki płci pięknej obydwu zespołów. Radosna i podniosła uroczystość zakończyła się spotkaniem integracyjnym i kolacją, podczas której chóry urządziły nieoficjalny „koncert” pieśni biesiadnej. Tematem przewodnim był przede wszystkim obszar ornitologii od orłów i sokołów począwszy na tej przepióreczce co to latała, skakała aż się … skończywszy J

Nie łatwo jest zbudować atmosferę przyjaźni i wzajemnej sympatii pomiędzy tak dużymi, właściwie nie znającymi się grupami ludzi. Nasze spotkanie, które było pewną kontynuacją wspólnych koncertów przy okazji „Musica Sacra” we Wrocławiu, dowiodło, że może być inaczej. Mamy nadzieję, że będzie ono również początkiem wspólnej, twórczej działalności artystycznej, która w przyszłości pozwoli zorganizować wielkie, muzyczne wydarzenie, okraszone śpiewem kilku połączonych chórów a wśród nich będą: „Bacalarus” ze Złotoryi i „Canta Nobiscum” z Wrocławia.

Władzom miasta Złotoryja, Panu Dyrygentowi oraz zarządowi Chóru „Bacalarus” oraz wszystkim organizatorom koncertu kolęd i naszego wspólnego spotkania jeszcze raz bardzo serdecznie dziękujemy za zaproszenie,  wieczorne spotkanie, a przede wszystkim, za wspaniałą, rodzinną atmosferę.


MUSICA SACRA - 15.11.2009

            Niedziela 15. listopada 2009 roku była świętem muzycznym Wrocławia i szczególnym wydarzeniem dla „naszej” parafii p.w. św. Michała przy ul. Prusa. Tego dnia odbył się, wznowiony po dłuższej przerwie, koncert z cyklu „Musica Sacra”. Główną ideą tego festiwalu jest popularyzacja muzyki sakralnej w wykonaniu chórów amatorskich, których tak wiele prowadzi swoją działalność na terenie Dolnego Śląska. Artystycznym gościem specjalnym była Orkiestra Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Głównym patronem spotkania był Polski Związek Chórów i Orkiestr Oddział we Wrocławiu. Obecny był zarząd Związku w osobach pani Prezes – Grażyny Rogali-Szczerek, Wiceprezesa pana Tadeusza Mroczka oraz panie Małgorzata i Anna Poderskie. W wydarzeniu, którego tym razem byliśmy gospodarzami, oprócz nas, uczestniczyło 5 chórów, tj. Chór Harmonia Sygnał z dyrygentem panem Janem Sobieskim, Chór Dumka z dyrygentem panem Józefem Jacherem, Chór Środowiskowy Harmonia z Nowogrodźca z dyrygentem panią Antoniną Zakrzewską, Chór Nauczycielski Bacalarus z dyrygentem panem Jarosławem Lewkowem oraz Chór Mieszany Basilica Cantans z dyrygentem panią Mirosławą Jura-Żegleń. Orkiestrę poprowadził kapelmistrz, pan st. aspirant Adam Witiw.

            O godzinie 14.00 rozpoczęły się koncerty poszczególnych zespołów, które miały okazję zaprezentować wybrane przez siebie utwory. O godz. 17.00 uroczystą mszę święta, na początku której ksiądz Proboszcz Krzysztof Bucyk przywitał wszystkich gości i uczestników, poprowadził biskup Edward Janiak, a kazanie, w całości poświęcone roli muzyki w życiu kościoła, wygłosił ksiądz Zdzisław Madej - Referent Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej ds. śpiewu i muzyki kościelnej. Eucharystia uświetniona została śpiewem połączonych chórów – uczestników festiwalu i orkiestry. W prawie 200 osobowym składzie, wykonano Gaude Mater Polonia w opr. T.Klonowskiego, Modlitwę o Pokój T.Blachy, Ave verum corpus W.A. Mozarta, Locus iste A.Brucknera oraz Rotę F.Nowowiejskiego. Każdy z utworów dyrygowany był przez innego dyrygenta. Na zakończenie mszy świętej biskup Janiak podkreślił wagę muzyki w kościele oraz fakt, iż jest ona szczególnym rodzajem modlitwy zarówno dla wykonawców, jak i jej odbiorców.

            Po oficjalnych uroczystościach w świątyni, wszyscy spotkaliśmy się w Salezjańskim Gimnazjum na ciastku i herbacie. Krótkie spotkanie zaowocowało nowymi znajomościami, wymianą adresów i nowymi zaproszeniami na następne koncerty. Podsumowanie niedzielnego festiwalu zawierało przesłanie konieczności organizacji podobnych przedsięwzięć w przyszłości. Uśmiech i życzliwość ze strony przybyłych chórzystów i muzyków, pomimo drobnych niedogodności organizacyjnych, świadczyła o pozytywnym odbiorze naszej gościny.

            Na podkreślenie zasługuje fakt znakomitej pracy członków Canta Nobiscum podczas organizacji przedsięwzięcia. Zaangażowanie i wyrozumiałość poszczególnych osób po raz kolejny świadczy o zgraniu i chęci tworzenia rodzinnej atmosfery. Wszyscy zasłużyli na duuuuuże lody … i to z bitą śmietaną i wisienką! J

Chór Harmonia Sygnał z dyrygentem panem Janem Sobieskim

 

 

Chór Dumka z dyrygentem panem Józefem Jacherem

 

 

Chór Środowiskowy Harmonia z Nowogrodźca z dyrygentem panią Antoniną Zakrzewską,

 

 

Chór Nauczycielski Bacalarus z dyrygentem panem Jarosławem Lewkowem

 

 

Chór Mieszany Basilica Cantans z dyrygentem panią Mirosławą Jura-Żegleń

 

 

Orkiestra Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu - kapelmistrz st. aspirant Adam Witiw.

 

 

Chór CANTA NOBISCUM z dyrygentem panem Markiem Pisarskim

 

 

Msza św. koncelebrowana przez biskupa Edwarda Janiaka

 

 

Więcej zdjęć znajduje się w galerii.


 

BENEFIS FRANCISZKA TOMERY - 13.11.2009

            13. listopada w piątek J odbyła się szczególna uroczystość wieloletniego członka naszego zespołu – pana Franciszka Tomery. Był to benefis 25-lecia działalności artystycznej oraz 70 rocznicy urodzin. Solenizant swoje święto zorganizował w Domu Kultury Agora na wrocławskiej Różance, zaskakując wszystkich rozmachem przedsięwzięcia. Wśród ponad 100 gości obecne były najbliższe Franciszkowi osoby z kręgu zawodowego, artystycznego oraz naturalnie rodzina. To niecodzienne spotkanie, profesjonalnie prowadzone przez pana Andrzeja Marię Turkiewicza, upłynęło pod znakiem muzyki, tańca i poezji. Gościem specjalnym była wspaniała wrocławska sopranistka - pani Elżbieta Małgorzata Mach, która użyczyła swojego głosu w utworach wykonywanych w duecie z samym solenizantem, jak i naszym czołowym tenorem – Januszem Luboińskim. Przy akompaniamencie fortepianowym pań Ewy Sobieralskiej i Ireny Ines-Przybylskiej oraz skrzypcowym pani Reginy Liszki, usłyszeć można było kompozycje Webera i Gershwina, arie operowe oraz polskie pieśni ludowe. Sam solenizant zaprezentował kilka utworów, nawiązujących do historii swojego barwnego i twórczego życia. Śpiewając dziękował za wszystko swojej mamie, kochanej żonie i dzieciom. Najbliżsi nie byli dłużni, przygotowując niespodzianki. Wnuczki pana Franciszka wykonały specjalnie przygotowany taniec nowoczesny. Po występie gości specjalnych - Oliwii i Tomka - zdobywców II miejsca w dolnośląskim konkursie tańca w 2009 r. w Oleśnicy, małżeństwo państwa Tomerów, jako trzykrotni zwycięzcy w konkursie o puchar miasta Wrocławia Seniorów w latach 2006 – 2008, w blasku reflektorów, wykonało majestatyczny walc angielski. Część artystyczną zakończył krótki występ naszego chóru – CANTATA WOBISCUM ;), wraz z serdecznymi życzeniami i podziękowaniami za dotychczasową pracę.

            W części beneficyjnej Pan Franciszek, po wniesieniu na salę balową w lektyce, uhonorowany został wieńcem laurowym oraz, jak na górola przystało - górolską ciupagą – HEJ! Odczytano listy gratulacyjne oraz życzenia od zacnych osobistości miasta, kościoła oraz środowiska seniorskiego Wrocławia. Wręczono prezenty, kwiaty, a przy wystrzałach korków szampanów odśpiewane zostało przez wszystkich gromkie „sto lat”.

            Na zakończenie uroczystości niespodziankę sprawiono córce pana Franciszka – Ewie, która tego dnia obchodziła 40-tą rocznicę swoich urodzin.

            Drogi Panie Franciszku, dziękując bardzo serdecznie za zaproszenie na tak ważną dla Pana uroczystość, jeszcze raz życzymy wielu lat w zdrowiu i szczęściu oraz prosimy, aby kontynuował Pan swoją działalność dzieląc się z młodszymi swoim bogatym doświadczeniem, radosnym usposobieniem, optymistycznym postrzeganiem świata i ludzi, które to cechy tak wspaniale wyraża Pan w czasie śpiewu, tańca i wspólnego z nami bytowania.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Solenizant z małżonką

 

 

 

Więcej zdjęć znajduje się w galerii.


 

ODZNACZENIE - 29.10.2009

 

            Na pierwszej próbie po wyjeździe spotyka nas niespodzianka. Przedstawiciel Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Pan Henryk Słowiński odznacza nasz chór Odznaką Honorową 27 Wołyńskiej Dywizji AK. Otrzymujemy odznakę oraz stosowną legitymację.

 

        

 

 

 


 

UKRAINA - 22-24.10.2009

 

            Ukraina. Bez wcześniejszych szczególnych planów, udajemy się w podróż sentymentalno-historyczną na Wołyń. Jedziemy, aby oddać cześć Polakom pochowanym na cmentarzu w Moczulance. Spoczywa tam między innymi, poległy w czasie II Wojny Światowej, tato naszego Rysia Kłosińskiego. Organizatorem uroczystości jest Telewizja Polska – Oddział Regionalny Wrocław w osobie pani Grażyny Orłowskiej-Sondej, Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK oraz proboszcz parafii p.w. św. Brata Alberta w Mirkowie ks. Wacław Kuriata.

            Po spakowaniu podręcznych bagaży oraz sprzętu elektronicznego z piekielnie ciężkim agregatem prądotwórczym, naszą podróż rozpoczynamy 21 października o godz.23.00. Wygodnym i komfortowym autokarem, za kierownicą którego na zmianę zasiadają panowie Jurek i Jacek, kierujemy się w stronę wschodnich rubieży naszego kraju. Noc mija spokojnie. Jadąc drogą numer 8 w stronę Warszawy narzekamy na wąskie drogi i ciągłe ich remonty. O 5.30 w Radomiu zabieramy Ludwinę i Jana Klisiów. Janek, jako doświadczony drogowiec, od razu usadawia się na przedzie autobusu, dołączając do ekipy pilotującej wycieczkę. Z napięciem liczymy kilometry, które odmierzają odległość do granicy. O 7.00 przejeżdżamy szerokim podzamczem Lublina. Stąd drogowskazy kierują już na Dorohusk. Tuż przed przejściem granicznym krótki postój, przygotowanie paszportów i instruktarz dotyczący zasad przekraczania wschodniej granicy państwa. Około 9.00 zaczynamy mijać pierwsze TIR-y oczekujące na odprawę. Po chwili naszym oczom ukazuje się terminal graniczny. Celnik ukraiński zadaje kilka podstawowych pytań, zbiera nasze paszporty i wręcza formularze do wypełnienia. Wszyscy dziwimy się, że niby granica polsko-ukraińska, a na formularzu nie ma ani jednego słowa po Polsku. Cóż, trudno. Pomału, ale dajemy radę. Obsługa paszportowo – celna trwa niestety długo. Musimy wypełniać kilka kwitów, wnieść niezbędne opłaty, kupić wyjątkowo drogie naklejki PL, które okazuje się wymagane są na przedzie i tyle autobusu. W południe autobus wreszcie rusza. Do Sarn pozostało nam ok. 180 km. Wyboista droga nie pozwala jechać szybciej niż 70 km/h. Z uwagi na zmianę strefy czasowej zegarki przesuwamy o jedną godzinę do przodu. Trasa do Kijowa omija wszystkie większe miejscowości. Za oknami pola, lasy. Rysiu opowiada nam historię przedwojenną tych ziem. Wierzyć się nie chce, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu były to tereny należące do Polski.

            Jeszcze przed zmrokiem dojeżdżamy do Sarn. Wita nas ksiądz Władysław – proboszcz parafii p.w. Przemienienia Pańskiego. Pomimo propozycji wygodnego noclegu w hotelu, decydujemy się wszyscy spać na plebanii. Wspaniała atmosfera, ciepło rodzinne, które tam panuje, determinuje ludzi do spędzenia czasu razem, wspólnie. Przytulne pokoiki z piętrowymi łóżkami, przygotowane dla pielgrzymów, są w tym momencie najeksluzywniejszymi salonami. Już dawno nie mieliśmy okazji spędzać czasu razem. I to jest najważniejsze. Ksiądz Władek jeszcze zabiegany nie może nam poświęcić zbyt wiele czasu. Oczekuje następnych gości z Polski. Nie chcąc przeszkadzać, po kolacji, wychodzimy do centrum Sarn. W sklepach powodzeniem cieszą się matrioszki, kozaki – pamiątki charakterystyczne dla Ukrainy. Tubylcy zapewne dziwią się, że nagle, wieczorem, tak duża grupa Polaków zawładnęła sarnieńskim rynkiem. Są jednak mili, uśmiechnięci i chętnie służą radą. Już o zmroku docieramy z powrotem na naszą plebanię. Znajduje się wreszcie trochę czasu, aby usiąść z gospodarzem i porozmawiać o planowanych, wspólnych przedsięwzięciach. Obdarowujemy się nawzajem skromnymi prezentami, które mają księdzu przypominać Wrocław i nasz chór. W zamian otrzymujemy zdjęcie kościoła, przy którym tej nocy będziemy spać. Władek okazuje się wspaniałym człowiekiem. Pomimo zmęczenia tryska humorem, opowiada wiele ciekawostek i żartów. Już teraz zaprasza nas na wspólne kolędowanie i powitanie Nowego Roku, które od jakiegoś czasu organizuje przy współudziale z chórami i zespołami śpiewającymi z Polski i Ukrainy. Oferta kusząca, ale czy damy radę już w tym roku?

            Sen krótki, ale podczas porannej rozśpiewki (o 7.00 czasu miejscowego!) nie widać było osób z opadającymi z niedospania powiekami. Już o 8.00 spakowani i przygotowani do dalszej drogi, śpiewaliśmy na porannej mszy – jutrzni. Przywitał nas mer Sarn wraz z pięknie, na ludowo ubraną dziewczyną – chlebem i solą. Moment zaskakujący i wzruszający. W podziękowaniu Marek Pisarski wygłosił krótkie przemówienie, podkreślając wagę i znaczenie naszego pobytu oraz słowa uznania za wspaniałą gościnę. Msza – cichutka i spokojna, w wąskim gronie miejscowych wiernych i gości z Polski, miała niepowtarzalny charakter. Nasz śpiew rozpływał się po wysokich, białych nawach kościółka. To tutaj, w 1939 roku, mały Rysio Kłosiński otrzymał swój pierwszy sakrament . Cóż musiało się dziać dzisiaj w jego głowie, kiedy wyobrażał sobie siebie malutkiego, na rękach mamy i taty. Po ponad 60-ciu latach stał tutaj znów, ze swoim chórem i śpiewał - rodzicom i bratu, którego grób znajdował się obok świątyni, że pamięta, że dziękuje, że tęskni …

            Po śniadaniu wyjeżdżamy do Moczulanki. Z uwagi na awarię drugiego autokaru zabieramy dodatkowych pasażerów. Uroczystości mają się zacząć o 12.00, a przed nami ok. 150 km. Tym razem bocznymi drogami jedziemy przez szereg wiosek. Obserwujemy ludzi, ich domy, zagrody. Widzimy, że patrzą na nas, zastanawiamy się, jak nas odbierają? Spośród naszych nowych pasażerów są osoby, których rodziny mieszkały we wsiach, przez które przejeżdżamy. Dwa razy zatrzymujemy się, obserwujemy moment przywitania jednej z pań z miejscowymi starszymi ludźmi. To niesamowite. Ponownie dociera do nas, że jeszcze nie tak dawno mówiono tutaj po Polsku, że potem wojna tak okrutnie doświadczyła obydwa narody, że wywołała tyle krzywdy, bólu i łez. Oczami wyobraźni widzimy tragedie, które miały miejsce w tych domach, zagrodach. „O pokój, Panie nasz, błagamy Cię!” - śpiewamy w jednym z naszych utworów. Jakże to aktualne …

            Pomimo zadumy, staramy się uśmiechać do napotykanych ludzi. Kierowcy swoim zwyczajem pozdrawiają kierowców mijanych ukraińskich autobusów. Chłopaki flirtują przez szyby autokaru ze ślicznymi dziewczynami, które uśmiechem odwzajemniają pozdrowienia. Niby geograficznie jesteśmy sąsiadami, dzieli nas tylko rzeka graniczna, a jednak odnosi się wrażenie, że jesteśmy gdzieś bardzo daleko od naszego kraju.

            Niezbyt szybka podróż i kilka postojów powoduje, że docieramy na miejsce kilka minut po 12.00. W Moczulance znów jesteśmy zaskoczeni serdecznością miejscowych. Witani jesteśmy ponownie chlebem i solą oraz ukraińskim wierszem. Tym razem już w obecności księdza Kuriaty z Mirkowa i wrocławskiej telewizji każdy gest staje się bardzo oficjalnym. Serdeczne przemówienia, zapewnienia z obydwu stron o konieczności podjęcia głębszej współpracy, rozluźniają atmosferę. Po kilku minutach pochód pielgrzymów maszeruje już w stronę oddalonego o kilkaset metrów cmentarza. Ten ukryty jest w lesie, wśród wysokich świerków. W oczy rzucają się stare, dawno nie odwiedzane mogiły, poprzewracane, zbutwiałe, drewniane krzyże, trudne z powodu działania czasu do odczytania tabliczki z nazwiskami. Każdy z chórzystów niesie ze sobą nuty, kable, sprzęt elektroniczny, którego z uwagi na stan drogi nie można przetransportować samochodem. Na miejscu, w pośpiechu, rozkładamy nasze mikrofony, mikser, kolumny. Przygotowany jest już polowy ołtarz, przy którym za chwilę odprawiona będzie msza święta. Okazuje się, że nie jesteśmy ostatnimi spóźnionymi. Czekamy jeszcze na konsula RP. Mszę odprawiać będą ksiądz Wacław z Mirkowa, rzymskokatolicki biskup z Diecezji Łuckiej, ksiądz wyznania grekokatolickiego i oczywiście nasz przyjaciel – ksiądz Władysław z Sarn. Około 13-tej rozpoczynamy pieśnią „Oto drzewo Krzyża” Stanisława Moniuszki. Wysoki, niebieski krzyż stojący tuż za ołtarzem, poświęcony będzie podczas Eucharystii. Zapada cisza. Do naszych nozdrzy dociera silny zapach leśnej ściółki. Wiatr delikatnie ugina wysokie czubki drzew. Duch modlących się zdaje się powoli splatać w swojej medytacji z tymi, którzy odeszli na wieczność i pochowani zostali przed dziesiątkami lat. Czekaliście na nas ponad 60 lat - mówi w swoim kazaniu Ksiądz Kuriata – i mimo, że rozlecieliśmy się jak ptaki ze swojego gniazda, to znów jesteśmy, razem. Łza pojawia się na niejednym policzku, a niebo zdaje się jednoczyć z naszymi uczuciami, upuszczając krople delikatnego deszczu. Nie jest jednak tak dokuczliwy, aby uprzykrzyć tak długo oczekiwane spotkanie. Msza kończy się przemówieniami podkreślającymi konieczność pamięci ale i przebaczenia, wspólnego planowania przyszłości, pogłębiania współpracy. Nie bójmy się spotykać i rozmawiać, bo nie ma do tego powodów – podkreśla ksiądz Władysław mówiąc po Polsku, ze swoim charakterystycznym ukraińskim akcentem. Uczmy się razem żyć, bo potrzebują tego nasze dzieci i wnuki. „I niech już nigdy, złowieszcza pięść, …” -  słowa naszej pieśni są chyba najlepszą pointą tego nadzwyczajnego wydarzenia.

            Polacy i Ukraińcy wymieszali się po zakończeniu mszy. Odprowadzono nas do autokaru. Grupki dyskutujących ludzi zdawały się dowodzić, że wszystkim nam bardzo takie spotkanie było potrzebne. Na wiosnę zrobimy jeszcze większe spotkanie – mówił ze śmiechem ksiądz Władek.

            Przejechaliśmy do wioski Sosnowe. Tam wspólnie z miejscowym merem i osobami jemu towarzyszącymi zjedliśmy obiad, zaśpiewaliśmy w podziękowaniu Plurimos Annos, pożegnaliśmy się i już w deszczowej aurze ruszyliśmy w stronę Równego. Tam zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę, aby wydać w sklepach ostatnie hrywny, po czym drogą przez Łuck kierowaliśmy się do miejscowości Ustiług, gdzie znajdowało się długo oczekiwane przejście graniczne. Tym razem odprawa trwała o wiele szybciej. Tuż po 22-giej jechaliśmy już polskim asfaltem w stronę Hrubieszowa. Tam czekano na nas z kolacją i noclegami. Pomimo zmęczenia, długo oczekiwana kolacja, podczas której dziękowaliśmy sobie wzajemnie za dobrze przepracowany dzień, a na ręce Rysia złożyliśmy szczególne słowa uznania za zaproszenie i sfinansowanie chórowi tej sentymentalnej i jakże innej od pozostałych podróży. Był to również doskonały czas na oficjalne przywitanie nowych członków chóru. Wręczyliśmy teczki do nut Ludwinie Kliś, Ewie Kamińskiej i Kasi Małeckiej. Potem z pietyzmem pokroiliśmy otrzymany uroczyście na Ukrainie chleb i z radością, pomimo zmęczenia, przystąpiliśmy do biesiadowania. Tego wieczoru, pomijając wiele radosnych chwil, poznaliśmy też nowe powiedzenie: „sypać sobie cukier w buty”. To był jednak ten czas, kiedy mieliśmy prawo tego cukru wsypać duuuuże ilości! J

            Nikt nas nie poganiał, wyjazd ustaliliśmy na godzinę jedenastą następnego dnia. Świadomość, że mamy tak dużo czasu spowodowała chyba, że już pół godziny wcześniej autokar ruszył w stronę Wrocławia. Tuż po starcie Rysiu „oprowadził” nas po Hrubieszowie, opowiadając historię miasta i zdradzając jego ciekawostki. Atmosfera była wyborna. Trudno było uciszyć wiarę, która ni stąd ni zowąd nabrała ochoty na śpiew. Zabrzmiały pieśni - od ludowych przez podwórkowe do patriotycznych. Śmiechu do łez nie było końca, szczególnie, kiedy przepióreczka skakała, skakała, aż się … . Z zadziwieniem patrzyliśmy zdając sobie sprawę, jak bardzo ludzie są ze sobą zżyci i jak bardzo ten wyjazd nam samym był potrzebny. Przestało być sloganem, że stanowimy wielką rodzinę. Potwierdzali to goście, którzy towarzyszyli nam w wyprawie mówiąc, że jeszcze nie spotkali tak szalonego i dobrze rozumiejącego się zespołu. Warto czekać na tak ciepłe słowa latami. Zdaje się, że właśnie przede wszystkim po to zawiązują się takie zespoły amatorskie, jak nasz. Wspólny cel, jakim jest wykonywanie przepięknych utworów znanych twórców jest wisienką na torcie wspaniałych przyjaźni, wspólnych przeżyć w czasie wyjazdów czy festiwali, podczas których walczy się o punkty. Jakże szybko zapomina się trud ciężkich prób, wielu przepracowanych godzin w walce o doskonalszy śpiew. Zadziwiającym jest wspaniała symbioza pokoleń. W pewnym momencie zatracamy poczucie wieku, wszyscy są dla siebie równi. Młodzież czerpie z doświadczenia i mądrości życiowej starszych, a ci, już dojrzali, z dystansem podchodzący do życia, napawają się młodzieńczą beztroską i euforią, daleką od trosk i wyrzeczeń. Pokazuje to, jak bardzo jedni drugim są potrzebni i jak bardzo nawzajem się uzupełniają.

            W Piaskach koło Lublina zatrzymujemy się, aby zabrać Zygmusiową Jadzię. Wyborny humor i atmosfera śpiewu nikogo nie opuszcza. Dla rodziny państwa Skroków, na chodniku, wykonujemy kilka utworów, wzbudzając ogólną sensację w miasteczku. Zaśpiewaliśmy nawet przypadkowemu panu na balkonie, niczym Romeo Julii. Wyruszając, zatrzymaliśmy się jeszcze pod pomnikiem jednego z tutejszych partyzantów, który został zamordowany przez UB, składając przepiękny biało-czerwony wieniec, podarowany nam na Ukrainie. Bliscy Zygmunta byli tak zaskoczeni całą sytuacją, że dopiero po kilkunastu minutach dzwoniąc na komórkę dziękowali za piękny, śpiewny upominek. Niespodzianka udała się w 100 %! J

            W Radomiu żegnamy się z państwem Klisiów i chyba dopiero od tego momentu autobus nieco ścichł, delektując się widokami zza okna. „Piękna ta nasza Polska” mówili co niektórzy, wspominając nierówne drogi Ukrainy. Rzeczywiście mieliśmy teraz porównanie i widać było znaczny kontrast między oboma państwami. Drogi, ich infrastruktura, wygląd naszych wsi, miasteczek, z pietyzmem restaurowanych kamienic, oświetlenie. Uświadomiliśmy sobie, jak wiele zmieniło się przez ostatnie 20 lat. Przypomnieliśmy sobie, jak szary był nasz kraj jeszcze przecież nie tak dawno. Okazuje się, że czasami warto pojechać gdzie indziej, aby docenić własne podwórko. Warto jednak pamiętać, jak wspaniale zachowali się goszczący nas Ukraińcy, którzy mimo swojej niezamożności dali nam tak wiele. Warto poddać się refleksji, czy w czasach zabiegania i nieustannej gonitwy za własnymi sprawami nie gubimy tego, co stanowi naszą najwyższą wartość – otwartość na drugiego człowieka.

            Zgodnie z przewidywaniami, kilkanaście minut po 22-giej zajechaliśmy do Wrocławia. Jeszcze chwila podziękowań za wspaniałą robotę i atmosferę dla kierowców – Jurka i Jacka, bez których nie wyobrażamy sobie następnej wycieczki. Mamy nadzieję, że spotkamy się rychło, niekoniecznie w celach wyjazdowych.

            Wyjazd – pielgrzymka dobiega końca. To było bardzo owocne i potrzebne wszystkim spotkanie. Spotkanie pokoleń zarówno tych żyjących, jak i tych, którzy przed dziesiątkami lat odeszli do wieczności i tak długo czekali na ponowne spotkanie ze swoimi bliskimi. Doczekali się. W chwale, z honorami usłyszeli, że o Nich nie zapomniano i pamięć ta będzie pielęgnowana.

            Wycieczka odbyła się dzięki hojności Rysia Kłosińskiego. Rysiu, czujemy się dumni, że nie zważając na koszty, nie wyobrażałeś sobie poświęcenia grobu Twojego Taty i jemu bliskich, bez chóru Canta Nobiscum. To dla nas wielki zaszczyt, a ten nostalgiczny wyjazd na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Dziękujemy!!!

            Półgodzinna relacja z wizyty w Sarnach i Moczulance wyemitowana została we wrocławskiej TVP 3 już we wtorek 27 października 2009 r. w programie z cyklu „Studio Wschód”.

 

Przywitanie przez mera Sarn

 

 

 

W kościele w Sarnach

 

 

 

Cmentarz w Moczulance

 

 

 

 

 

Pomnik w Piaskach

 

Więcej zdjęć znajduje się w galerii.


 

Verbum cum Musica – 20.09.2009

 

            W dniu 20 września 2009 r. o godz. 19.00 w kościele Najświętszej Maryi Panny na Piasku we Wrocławiu miał miejsce kolejny koncert z cyklu „Verbum cum Musica”. Ks. dr hab. Jerzy Machnacz z Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu wygłosił wykład pod tytułem "Gniew Boga". Spotkania organizowane było przez diecezjalnego moderatora biblijnego i fundację Studium Culturae Ecclesiae.

            W programie muzycznym zaprezentowano min. Śmierć Jezusa, Cricifigatur, Locus iste, Benedictus, Cantique de Jean racine oraz Sancta Maria Mater Dei. Nie obyło się bez bisu, podczas którego, przy burzy braw, nasz dyrygent w partii solowej, z towarzyszeniem chóru, zaprezentował Panis Angelicus Cesara Franca.

            Po raz kolejny na podkreślenie zasługuje fakt wspaniałej atmosfery w czasie spotkania, które słowami ks. dr Machnacza, dzięki muzyce, stało się transcendentne w swoim wymiarze. Dziękujemy organizatorom: ks. Pawłowi Stypie i Pani Ewelinie Kondzieli za gościnę i zaufanie.

 


 

WAMBIERZYCE- 5.09.2009

 

            Jeszcze czuliśmy powiew lata, smak urlopów i wakacji, kiedy wsiadaliśmy do autokaru, mającego zawieźć nas do ukrytych u podnóża gór stołowych Wambierzyc. Piątego września 2009 r. naszym śpiewem w przepięknej Bazylice pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny z początku XVIII w. uświetniliśmy „międzynarodowy” – polsko – niemiecki ślub. Msza święta prowadzona była dwujęzycznie, a majestatyczny klimat otoczenia budował niepowtarzalną atmosferę. Barokowa świątynia wybudowana została w miejscu drewnianej kaplicy z 1263 r. We wnętrzu znajduje się wykonana z drewna lipowego, datowana na XIV w., ukoronowana w 1980 r., figurka Matki Bożej Królowej Rodzin. XII wieczny przekaz głosi, że niewidomy Jan z Ratna w tym miejscu odzyskał wzrok, a jego oczom miała ukazać się Matka Boża.

            Po uroczystościach, spontanicznych życzeniach na szerokich i stromych schodach bazyliki oraz pamiątkowych zdjęciach młodzi odjechali swoją zabytkową Warszawą do miejsca wesela a my udaliśmy się na kawę i naleśniki do miejscowej knajpki. W dobrych nastrojach spędziliśmy ze sobą kolejny, muzyczny dzień.

 

Więcej zdjęć znajduje się w galerii.


 

OSTATNIE POŻEGNANIE - 20.08.2009

            Z żalem żegnamy przyjaciela naszego chóru, miłośnika muzyki, pieśni wojskowej – wiceprezesa Zarządu Wojewódzkiego Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych Wojska Polskiego płk. w stanie spoczynku Mieczysława Pudelewicza, który w dniu 20. sierpnia 2009 r., po ciężkiej chorobie, odszedł na wieczną służbę. Dziękujemy Tobie, Panie Pułkowniku za tak wiele ciepłych słów, wspólny stół wigilijny i życzliwość, którą zawsze nas darzyłeś. Wiemy, że jako wielki społecznik, działający z wyjątkowym zaangażowaniem, wręcz pasją, był Pan człowiekiem wielkiego serca, którego i my mieliśmy okazję doświadczyć. I tego nigdy nie zapomnimy. Cześć Twojej pamięci!

 


Ślub Marty i Łukasza – 27.06.2009

             27 czerwiec 2009 r., to kolejny wielki dzień dla braci chóralnej. Nasz przyjaciel, podpora tenoru – Łukasz Pisarski odnajduje swój życiowy Skarb – Martę. Tego właśnie dnia pragnie głośno zakomunikować JEJ  i całemu światu: „... i nie opuszczę Cię, aż do śmierci...” Czego Wam życzyć, druhu, przyjacielu? Słowa nie zawsze mogą wyrazić uczucia ... gesty nie zawsze potrafią oddać dumy i radości ... Budujcie swoje szczęście na skale, silnej jak podnóże gór w chmurach ginących. Wasza miłość niech będzie piękna jak żółcią i czerwienią mieniące się wokół szczytów doliny. Cierpliwość i wzajemne zrozumienie niech uosabia głazy – stojące od wieków dumne i niewzruszone ludzką siłą, odporne na czas i jego przemijanie. Ręka Boga niech Was prowadzi a ludzie ... nigdy nie zawiodą. Wszystkiego najlepszego Marto i Łukaszu!!!


Złoty jubileusz kapłaństwa – 21.06.2009

W dniu 21 czerwca 2009 r., w kościele pw. św. Stanisława Kostki na Hubach we Wrocławiu, uczestniczyliśmy w uroczystej, dziękczynnej mszy świętej odprawionej z okazji złotego jubileuszu 50-lecia Święceń Kapłańskich tamtejszego proboszcza, przyjaciela naszego chóru – Księdza Prałata Tadeusza Woszczyny. Drogi Księże Tadeuszu, życzymy Tobie kolejnych, wspaniałych lat służby Panu Bogu w zdrowiu, życzliwości otaczających Cię ludzi i łasce Najwyższego, któremu poświęciłeś tak wiele i z którym tak dzielnie przez całe życie szedłeś pod rękę. Szczęść Boże!!!


 

Ślub Basi i Macieja – 20.06.2009

 20 czerwca 2009 r. odbyła się niecodzienna uroczystość. Niecodzienna dla głównych bohaterów, niecodzienna dla naszego chóru. Basia Owsianka (sopran) i Maciek Sulikowski (bas), w obecności Boga, rodziny i przyjaciół wypowiedzieli w tym dniu słowa przysięgi małżeńskiej. Kochani, życzymy Wam bezmiaru miłości, oceanu wytrwałości, morza spokoju, długiej jak rzeka nici wzajemnego zrozumienia, bystrego jak strumyk górski na problemy spojrzenia i ... łez, ale tylko radość oznaczających. To wielki przywilej, że zechcieliście mieć nas za świadków tego dostojnego wydarzenia. Dziękujemy i zapewniamy Was o naszej trwałej dla Was przyjaźni.


NAGRANIE W POLSKIM RADIO - 19.04.2009 ORAZ 16.05.2009

        Na prośbę kompozytora Pana Mariana Waśkiewicza nasz zespół wraz z kilkoma wrocławskimi chórami oraz orkiestrą Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu uczestniczył w nagraniu dwóch utworów. Były to: "Hymn unijny" oraz "Hymn Konstytucji 3 Maja". Dyrygentem w czasie nagrań był autor muzyki .Nagranie audio odbyło się w dużym studio Polskiego Radia we Wrocławiu. Nagranie video tych utworów odbyło się na dziedzińcu Pałacu Arcybiskupa na Ostrowie Tumskim. W czasie nagrania video był obecny J.E. ks. arcybiskup Marian Gołębiewski.

Duże studio PR we Wrocławiu

 

 

Dziedziniec Pałacu Arcybiskupa

 

Więcej zdjęć znajduje się w galerii.


Bydgoszcz – 28.03.2009

             28 marca 2009 r. zapamiętamy, jako kolejny dzień zmagań w „walce” o wysoką liczbę punktów oraz trofea. Wraz z prawie dwudziestoma chórami wzięliśmy udział w IV Ogólnopolskim Konkursie Pieśni Pasyjnej, który odbył się w Bydgoszczy. Zespoły m.in. z Bydgoszczy, Warszawy, Wrocławia, Hajnówki, Rzeszowa, Poznania, Sopotu i Olsztyna rywalizowały przez kilka godzin w kościele pw. Chrystusa Króla. Grand Prix w kategorii chórów kościelnych przyznano Chórowi Kameralnemu Hajnowskiej Fundacji Muzyki Kameralnej i Organowej przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce. Grand Prix w kategorii chórów świeckich otrzymała Formacja Eksperymentalna Czwarty Wymiar z Wrocławia. Nasz chór uplasował się w grupie II miejsc (srebrny dyplom uznania), co biorąc pod uwagę podkreślany – wysoki poziom rywalizujących, jest bardzo dobrym wynikiem, utrzymującym nasz zespół w czołówce amatorskich zespołów chóralnych w kraju. Okazuje się, że warto walczyć, poświęcać cenny czas i z próby na próbę doskonalić swoje umiejętności.

            Organizatorem IV Ogólnopolskiego Konkursu Pieśni Pasyjnej był Związek Chórów Kościelnych „Ceacilianum” Oddział Bydgoszcz oraz Akademia Muzyczna w Bydgoszczy. Dyrektor artystyczny konkursu prof. Mariusz Kończal podkreślił, że wartość niecodziennego wydarzenia artystycznego wzrasta wraz z kolejną jego edycją. – Pieśń pasyjna jest niezwykle istotna dla każdego chrześcijanina. Niesie ze sobą konkretne wartości i ważne przesłanie religijne. Wciąż pojawiają się nowe chóry, które prezentują coraz wyższy poziom artystyczny – powiedział.

Przygotowania do konkursu trwały kilka miesięcy. Rywalizacja odbywa się co dwa lata, począwszy od 2003 roku. – Konkurs ma na celu popularyzację polskiej i obcej sakralnej twórczości chóralnej, nawiązującej do tradycji muzycznych Wielkiego Postu. Po drugie jest to okazja do konfrontacji i doskonalenia poziomu artystycznego chórów kościelnych i świeckich, a po trzecie wymiana doświadczeń i nawiązanie współpracy między zespołami – dodała Anna Wójtowicz, dyrektor organizacyjny konkursu.

Jurorzy brali jak zawsze pod uwagę zgodność wykonanego utworu z partyturą, tempo, dynamikę oraz artykulację. Przewodniczącym jury był prof. Marek Jasiński z Akademii Muzycznej w Poznaniu filia w Szczecinie. – Ze względu na przesłanie religijne i sakralne jest to niezwykle istotny i wymagający obszar kompozytorski oraz wykonawczy. Dzisiaj możemy mówić nawet o trendzie muzyki sakralnej. Wielki wektor w tej dziedzinie wyznaczył Krzysztof Penderecki – powiedział. – Twórczość sakralna jest podstawą wykonawstwa w dziedzinie muzyki chóralnej. Chóry amatorskie i profesjonalne w wielkim stopniu opierają na niej swój repertuar – dodał prof. Janusz Stanecki z Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

Ewa Rafałko jest dyrygentem zwycięskiego Chóru Kameralnego Hajnowskiej Fundacji Muzyki Kameralnej i Organowej przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce. Według niej w kościołach jest zdecydowanie za mało śpiewu. Jest on także bardzo często spłycany. – Śpiew odzwierciedla przecież duszę i wnętrze człowieka. Podczas tego konkursu wytwarza się pewna adrenalina. Pieśń pasyjna jest trudna emocjonalnie. To muzyka płaczu i rozpaczy, tęsknoty, a na końcu wybaczania – podkreśliła.

Kilkugodzinną rywalizację zakończyła Msza Święta. Ten śpiew ubogaca nie tylko liturgię, ale i tych, którzy w niej uczestniczą. Czas poświęcony na mozolne próby nie jest stracony. Owocuje przy tego typu spotkaniach – powiedział gospodarz spotkania, proboszcz bydgoskiej parafii Chrystusa Króla ks. prałat Henryk Berka.

W kategorii chórów kościelnych i świeckich przyznano także Złote, Srebrne i Brązowe Dyplomy uznania oraz wyróżnienia. IV Ogólnopolski Konkurs Pieśni Pasyjnej odbywał się pod patronatem ordynariusza diecezji bydgoskiej bp. Jana Tyrawy i prezydenta Bydgoszczy Konstantego Dombrowicza.

Przed nami wyzwanie do walki o pierwsze miejsce i złamanie magicznej bariery 90-ciu punktów. Kolejne doświadczenie i ugruntowanie świadomości o swoim miejscu w świecie muzyki jest doskonałym fundamentem do wiary w przyszłość. A brakuje już tak niewiele! A wiecie, jak będzie smakowało … 91 punktów?!

J W górę serca!!!

(w relacji z festiwalu wykorzystano fragmenty materiałów ze strony ekai.pl)

 

 

 

Więcej zdjęć znajduje się w galerii.

 


Kolędy 2008-2009 

Minął okres kolędowania. Tym razem, z uwagi na przygotowania do festiwalu – skromniej. Dziękujemy Księdzu Proboszczowi naszej rodzimej parafii pw. św. Michała Archanioła za wspólny koncert oraz za gościnę Związkowi Byłych Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego, którym mogliśmy uświetnić uroczystą Wigilię w Klubie Śląskiego Okręgu Wojskowego.

 

 

Wigilia w Klubie Śląskiego Okręgu Wojskowego

 


Verbum cum Musica – 14.09.2008

            14 września 2008 r. we Wrocławskiej Katedrze na Ostrowie Tumskim o godzinie 19.15 odbyło się spotkanie sympatyków spotkań z cyklu „Verbum cum Musica” - pierwszy powakacyjny koncert. Szczególnym gościem, a zarazem prelegentem był ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk, Przewodniczący Stowarzyszenia Biblijnego im. Jana Pawła II., wykładający nauki biblijne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Wygłosił on prelekcję pt. „Pawłowa Ewangelia o Jezusie - Panu - odejściem od Ewangelii?”

W części muzycznej, żywą melodię zaprezentował nasz chór.

Warto nadmienić, że spotkanie to wpisało się tematycznie w obchodzony w Kościele na całym świecie Rok św. Pawła, a zarazem było preludium do rozpoczętego we Wrocławiu 16 września Zjazdu Biblistów Polskich.

W programie muzycznym zaprezentowano najwartościowsze utwory zespołu, min. In virtute tua Domine, Sancta Maria Mater Dei czy Locus iste.